wtorek, 22 09, 2020
A- A A+

Obóz w Cisnej - 2004

Obóz w roku 2004, tym razem "pognało" nas w samo serce dzikich Bieszczad, do Cisnej, gdzie w Ośrodku Wypoczynkowym "Wołosań" spędziliśmy 2 tygodnie. Po prawie 20 godzinnej podróży zbawiennym okazał się fakt istnienia łazienek w pokojach, takich luksusów nie doświadczyliśmy nigdy wcześniej. Docenili to nawet amatorzy wieczornych, "łazienkowo - korytarzowych" pogaduszek.

Z dnia na dzień Bieszczady odkrywały przed nami swoje piękno. Do najciekawszych niewątpliwie należy wejście na Połoninę Wetlińską (1228 m. npm.), co praktycznie wydawało się niemożliwe nawet naszemu przewodnikowi, który niejedno już widział. Kolejny raz udowodniliśmy, że mniej sprawne nogi i kilka wózków nie są dla nas żadną przeszkodą. Były również bardziej relaksacyjne wyprawy: do Skansenu w Sanoku czy podróż bieszczadzką kolejką wąskotorową (sceneria jak w westernie). W tym roku gościliśmy też Jaskiniowca, który z niewielką pomocą "wtajemniczonych" osób włączył do grona obozowiczów tych spośród nas, którzy po raz pierwszy mieli przywilej uczestniczenia w obozie. Nie zabrakło tradycyjnego Dnia Sportu, który odbył się w sali gimnastycznej i na boisku miejscowej szkoły. Dni szybko mijały w rytm zabaw, spacerów, wieczornych ognisk, dyskotek i konkursów.

Mówią o Bieszczadach, że są bezkresne i dzikie. My staraliśmy się je oswoić i chyba nam się udało...